Do podstawowych i głównych lęków jakimi mężczyźni zaprzątają sobie swoje emocje i myśli jest lęk przed podejściem. Wiele razy każdy z nas pewnie to odczuwał, gdy widział kobietę, która była atrakcyjna i mu się podobała, a on czuł lęk, aby do niej podejść. Ten ogromny strach wywołuje panikę i sprawia, że nic się nie da zrobić, a głos drży jak sprężyna. Drżą wszystkie kończymy, pojawia się zimny pot i niemoc twórcza. Nie można wtedy nic wymyślić, nagle wszystkie myśli znikają, nie ma ich.

W takich momentach każde nasze słowo jest jak bomba zegarowa. Lepiej jest nic nie mówić, bo umysł funkcjonuje się w stresie, a to sprawia, że reakcje i zachowania są instynktowne. W takim przypadku zrobienie z siebie pacana nie wymaga wielu umiejętności, a nawet jest dziecinnie proste. Ten stan umysłu, to idealne łono dla niekorzystnych gestów i zachowań. Można palnąć jakąś głupotę i na zawsze pogrzebać plan uwiedzenia kobiety. A przecież uwodzenie to świetna zabawa. Uwodzenie jest ciekawą przygodą, która daje radość, satysfakcję i dużo uśmiechu. Mówię tu oczywiście, o kontaktach opartych na pełnej szczerości.

Wiele myślałem nad uniwersalnym i skutecznym sposobem, który zawsze działa i daje pozytywne efekty. Często bywa tak, że facet nie wie jak zacząć rozmowę, nie wie jak nawiązać kontakt wzrokowy. To wynika z braku kreatywności, ze stresu, z lęku, z niepewności, z niechęci i z kilku innych przyczyn. Często podchodząc do kobiety mówi się różne dziwne rzeczy, które skutecznie ją odstraszają. Nie musi tak jednak być. Można już od pierwszego momentu, od pierwszej chwili nawiązać skuteczną znajomość.

Sposób, o którym mówię potrafi wyzwolić w kobiecie (i innym człowieku) miłą, pełną zadowolenia i świeżości reakcję, który już w pierwszej chwili kontaktu pozwoli na łatwiejsze nawiązanie z niewidzialnej nici porozumienia. Zaczynając od właściwego „wejścia” można zyskać bardzo wiele, ponieważ ludzie oceniają nas w pierwszych kilkunastu sekundach formułując ogólną opinię na nasz temat. Dlatego tak ważna jest właściwa postawa i zachowanie.

Wyobraź sobie, że stoisz na rogu ulicy i masz zamiar przejść przez jezdnię. Nagle, tuż przez zmianą świateł, pojawia się obok Ciebie niewiarygodnie piękna młoda kobieta. Uśmiechasz się i mówisz do niej: „Cześć, jestem Robert. Będziemy się zaraz kochać, wiesz o tym?”

Prawdopodobnie to nie zadziała. Nie zadziałało by też raczej zdjęcie ubrania i zaprezentowanie jej wszystkich swoich skarbów. Jeśli zaś zaczniesz ją znienacka miętosić, to przykro mi, ale też Cię to raczej nie zaprowadzi pożądanego rezultatu, już prędzej na najbliższy posterunek.

Było to wiele lat temu. Siedziałem sobie w kawiarni i w pewnej chwili widzę jak całkiem przeciętnie wyglądający facet, na oko gdzieś przed czterdziestką, dosiada się do fantastycznej, dziewiętnasto- lub dwudziestoletniej, blondyny. Ona, jak można się było spodziewać, nie zwraca na niego uwagi. Jednak w ciągu kilku minut facet zaczyna jej mówić, jak bardzo podobna jest do jego dawnej przyjaciółki z uniwersytetu. Potem opowiada jej, jak bardzo lubił swoje studenckie lata, jak bardzo wtedy lubił podróżować, spotykać się z ludźmi i kochać się z dziewczynami.