Do podstawowych i głównych lęków jakimi mężczyźni zaprzątają sobie swoje emocje i myśli jest lęk przed podejściem. Wiele razy każdy z nas pewnie to odczuwał, gdy widział kobietę, która była atrakcyjna i mu się podobała, a on czuł lęk, aby do niej podejść. Ten ogromny strach wywołuje panikę i sprawia, że nic się nie da zrobić, a głos drży jak sprężyna. Drżą wszystkie kończymy, pojawia się zimny pot i niemoc twórcza. Nie można wtedy nic wymyślić, nagle wszystkie myśli znikają, nie ma ich.

W takich momentach każde nasze słowo jest jak bomba zegarowa. Lepiej jest nic nie mówić, bo umysł funkcjonuje się w stresie, a to sprawia, że reakcje i zachowania są instynktowne. W takim przypadku zrobienie z siebie pacana nie wymaga wielu umiejętności, a nawet jest dziecinnie proste. Ten stan umysłu, to idealne łono dla niekorzystnych gestów i zachowań. Można palnąć jakąś głupotę i na zawsze pogrzebać plan uwiedzenia kobiety. A przecież uwodzenie to świetna zabawa. Uwodzenie jest ciekawą przygodą, która daje radość, satysfakcję i dużo uśmiechu. Mówię tu oczywiście, o kontaktach opartych na pełnej szczerości.

Było to wiele lat temu. Siedziałem sobie w kawiarni i w pewnej chwili widzę jak całkiem przeciętnie wyglądający facet, na oko gdzieś przed czterdziestką, dosiada się do fantastycznej, dziewiętnasto- lub dwudziestoletniej, blondyny. Ona, jak można się było spodziewać, nie zwraca na niego uwagi. Jednak w ciągu kilku minut facet zaczyna jej mówić, jak bardzo podobna jest do jego dawnej przyjaciółki z uniwersytetu. Potem opowiada jej, jak bardzo lubił swoje studenckie lata, jak bardzo wtedy lubił podróżować, spotykać się z ludźmi i kochać się z dziewczynami.